Tak. Wiem dlaczego tu jestem. Jestem tu za miłość. A to było nad brzegiem Narwi. A w sadzie mieliśmy jabłonie. Do tamtej mówili "Pani Wando". Mówili, że ona to dobra pani. A ja zła. To ja byłam niemoralna? Przecież miała męża. Nauczyciela. I trzech synów. A ona wprowadziła się do Mistrza. A on do końca mówił o niej "sublokatorka". Wkradła się w jego łaski. Jako sekretarka. Niby zajmowała się jego sprawami, a do łóżka mu wskakiwała. Podobno stawiała kabałę. Była jasnowidzem. Układała horoskopy. I grała na fortepianie. No to chyba była wariatka. Kiedy umarł jej mąż, Mistrz mógł się z nią formalnie ożenić. Nie zrobił tego. Miał gdzieś ją i jej synów. Nie zabezpieczył ich. To mnie wszystko zostawił. Pan Bóg też był dla mnie łaskawszy, bo ją zabrał pierwszą. Czy to nie jest dowód? Czy trzeba lepszego dowodu? Jednego mu nie wybaczę. Że pochował ją obok swoich rodziców. Nie wolno mu było tego robić. Tam powinnam być ja. I będę. Nawet jakbym się tam miała sama zakopać.

Wprowadziłam się zaraz jak ona umarła. My się już dawno znaliśmy. Tylko, że Wanda zabraniała mu spotkań. Musiała wiedzieć, że jesteśmy sobie pisani. Ale czy ona mogła zrozumieć co to jest prawdziwa miłość? Czy wiedziała, że wtedy splatają się korzenie i nawet jakbyś bardzo chciał to już ich nie rozdzielisz. Kochałam go. I już nikt nie mógłby mnie oderwać.

Musiałam go przecież odciągać od ludzi. Był jak dziecko. Wszystko go pochłaniało. Miał siedemdziesiąt pięć lat jak wzięliśmy ślub. Był takim starym dzieckiem. A ja byłam taka młoda. Ale dojrzalsza od niego. Nie było gości na ślubie! Pewnie. Kto by miał być. To była nasza chwila. Tylko jego i moja. I nikt już nie miał do nas dostępu. Strzegłam go, bo musiał pisać.

A tu, mam w torebce jego listy. Czy ktoś panią tak kochał? O tu. "Ja piszę do Niej, że mi laska potrzebna, żeby się podpierać, bo ja taki stary, a Ona mi odpowiada: Po co ci laseczka, ja ci będę podporą. Sama nie wiesz, jak Ty byłaś w tych słowach czarująca, przemiła kochana." Albo to, jeszcze przed ślubem: "W ciągu paru ostatnich dni nie pocałowałem cię nawet w usta, ale teraz całuję i czekam na ciąg dalszy. Musisz się tylko zgodzić na warunki przedślubne. Punkt pierwszy: nie wolno ci się samej zbliżać do rzeki. Do kąpieli jest wanna. Będziesz mogła wejść do wanny, ale i to nie przy drzwiach zamkniętych. Pod kontrolą: jak każę wyjść z wody, to musisz wyjść i pójść zaraz do łóżeczka. W ogóle posłuszeństwo musi być niemal zaprzysiężone. Inne punkty także będą podane we właściwym czasie."

Posłuszeństwo. On mnie tego nauczył.

Premiera:
3 marca 2006, godz. 19:00.


Pozostałe informacje: